Poezja sięgnie chodnika
Jeden ze szczecińskich radnych wpadł na pomysł, aby na niektórych chodnikach w mieście np. wzdłuż alei Wojska Polskiego umieścić fragmenty wierszy. Jego zdaniem „tego rodzaju inicjatywa z pewnością wzbogaciłaby przestrzeń publiczną miasta oraz promowała literaturę polską, szczególnie twórczość poetów związanych z regionem. Wzorem dla tego typu przedsięwzięcia może być przykład Wrocławia, gdzie umieszczono wiersze różnych poetów, a wśród lokalnych, także takich jak Czesław Miłosz czy Tadeusz Różewicz. Ich poezję można znaleźć na chodnikach w różnych częściach miasta, między innymi na ulicy Świdnickiej oraz placu Solnym. Inicjatywa ta spotkała się z bardzo pozytywnym odbiorem zarówno wśród mieszkańców, jak i turystów, stanowiąc ciekawą formę promocji kultury w przestrzeni miejskiej”. Radny proponuje, aby rozważyć umieszczenie wierszy choćby Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, który, przez niedługi czas co prawda, ale jednak, mieszkał w powojennym Szczecinie i który w swojej twórczości wspominał o Szczecinie np. w wierszach „Wiosna w Szczecinie”, „Przygoda w Szczecinie”, „Szczecin”, „Do szczecińskiego tramwaju nr 1”, „Wesoły sierpień” i słynne „Małe kina”, związane z jednym z najstarszych kin świata – „Pionierem 1907”. „Uważam, że taki projekt pewien sposób przyczyniłby się do popularyzowania poezji w przestrzeni publicznej Szczecina oraz podkreśliłby rolę miasta w polskiej literaturze” – stwierdził radny. Inicjatywa ciekawa, warta rozpatrzenia. Ale w związku z nią rodzi się kilka pytań. Jeżeli miasto byłoby skłonne zgodzić się na taki pomysł, to na ilu chodnikach i w jakich miejscach miasta umieszczać wiersze? Czy np. przed jakimiś lokalami gastronomicznymi, miejscami użyteczności publicznej, sklepami, miejscami kultury? Czy ograniczać się tylko do twórczości szczecińskich poetów i ich wierszom poświęconym miastu czy też korzystać z twórczości innych poetów poświęconych Szczecinowi? Czy wiersze na chodnikach nie spowodują np. utrudnień w ruchu pieszych i będą ich rozpraszać? Bo zamiast zwracać baczniejszą uwagę na to co się dzieje dookoła, na m.in. szalejących rowerzystów albo hulajnogistów (?) będą się gapić na to, co jest napisane na chodniku. Poza tym czy to mają być tylko jakieś fragmenty wierszy, czy cytaty ? Z jaką częstotliwością mają występować na chodnikach? Czy będą dopasowane do miejsca? Bo np. fragmenty wiersza Gałczyńskiego poświęconego „Pionierowi” idealnie pasowałyby do umieszczenia tuż przed kinem. Podobnie mogłoby być z fragmentami wiersza o tramwaju nr 1, który mogłyby widnieć na chodnikach przy przystankach tej linii, a fragmenty „Szczecina” wkomponowałyby się w chodnik na nabrzeżu np. przy ulicy Jana z Kolna. Można pokombinować. Podobnie z wierszami o mieście innych lokalnych poetów, również tych najnowszych. No bo chyba jest z czego wybierać? Gdyby jednak zabrakło, to miasto powinno ogłosić konkurs poetycki na wiersze o Szczecinie. Aż dziw, że takie zawody nie są organizowane co roku, zarówno o zasięgu lokalnym, jak i krajowym a może nawet międzynarodowym. Wiersze poważne i satyryczne, miłosne i dramatyczne, fraszki i całe poematy na szczecińskie tematy, haiku i limeryki na pewno przyniosą obfite wyniki. Rozstrzygnięcie konkursu np. 5 lipca w dniu Urodzin Szczecina. No to poeci do piór, a urzędnicy do organizowania nagród w konkursie. Pierwsza propozycja, ot, taka złożona „na szybko: „Ciesz się przechodniu – czytelniku. Po wiersze sięgaj z każdym krokiem. Bo one, niczym jakiś pijak, leżą po prostu na chodniku”.




